niedziela, 16 czerwca 2013

O sensie Życia... again ;)

  "Moja kumpela powiedziała mi kiedyś, że sama sobie odbierze życie, ale dopiero po uświadomieniu sobie, że wszystko już na tym świecie zrobiła. Jest to przemyślane samobójstwo, więc nie powstrzymywał bym jej przed wykonaniem tego czynu. Z punktu widzenia logiki jest to całkowicie sensowny czyn, bo i po co kontynuować swój żywot jeśli nie ma w nim już nic do odkrywania." - moje stare przemyślenie, gdy jeszcze zapisywałem je w małym notatniku. Pisownia i treść - pierwotna.
  I teraz mnie, tak własnie nachodzi znów, to przemyślenie. Jeśli doświadczymy wszystkiego czego w Życiu doświadczyć pragniemy. Zaznamy wszystkiego czego pragniemy w Życiu zaznać, zobaczymy wszystko co pragniemy zobaczyć, to czy jest sens dalej kontynuować żywot, jeśli osiągnęliśmy wszystko? Czy jest sens zaznawać dalej egzystencji? A co jeśli w tym czasie do odwiedzin Śmierci jedyne co odnajdziemy, to cierpienie? Czy wtedy będzie warto i czy będzie sens żyć po tym, jak udało nam się spełnić? 
  O sensie Życia już pisałem i nadal się tego trzymam. Sprowadza się On do jednej prostej rzeczy. Sensem Życia jest Miłość. I nie chodzi mnie tutaj, tylko o taką partnerską, ale względem wszelkiego stworzenia, zarówno naturalnego, jak i ludzkiego. 
  Więc teraz proszę Cię, Drogi Czytelniku - zastanów się czy jest sens kontynuować żywot, gdy czujesz, że już się spełniłeś?  
  Wg. mnie, moja kumpela miała i ma rację. A czy wg. Ciebie ma? Zostawiam Cię z tym przemyśleniem sam na sam i resztę dnia :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz