Jest wymagana. Jest podstawą zwycięstwa. Podczas walki musisz poddać się instynktom. Musisz poddać się chęci przetrwania. Poddać się instynktom walki. Także tym wyuczonym. Podczas walki stajesz się w całości zwierzęciem. Myślisz częściowo o taktyce walki, ale z drugiej strony Twoje myśli tkwią tylko na przeciwniku. Tylko na tym, jak najefektywniej i jak najszybciej będzie go wyeliminować. Konfliktu nie należy się obwiać. Prędzej czy później do niego dojdzie, a wtedy musisz wzbudzić w sobie brutalność, która tkwi głęboko w Tobie, Drogi Czytelniku. Musisz tą brutalność objąć. Poddać się jej działaniu. Poddać się... a dzięki temu - zwyciężyć. Jak to mówi zasada, na jakiej swój system walki opierają Marines: "80% brutalności, 20 % techniki". A tutaj widełko. Jeśli nie chcesz sobie zrobić SPOILERÓW gry, to lepiej nie lukaj, Drogi Czytelniku :)
I jedno i drugie jest motorem napędowym człowieka. Każdy ma jakieś marzenie/marzenia i nadzieję, a to na poprawę sytuacji, a to na otrzymanie jakiegoś itema, bądź... osoby. W każdym razie wiem, że to tak u mnie występuje. Problemem z tymi dwoma zagadnieniami jest to, iż rzadko kiedy dochodzą one do skutku. Człowiek który ma mało, albo nie ma prawie niczego - marzy. Zazwyczaj o czymś "małym", ale też o czymś "dużym". Niektórzy są tak biedni, że jedyne co mają to pieniądze. Pieniądze to aspekt. Aspekt ważny, albowiem, jest środkiem, który pozwoli nam zrealizować owe marzenia (oczywiście nie wszystkie). Ja wiem... wiem, że nadzieja, to rzecz, która zapewnia dalszy napęd. Wiem, bo czuję to na własnej skórze. Inni mają podobnie, albo nawet tak samo. Każdego dnia do przodu ciągnie Cię obowiązek, który złożyłeś Drogi Czytelniku, tylko i wyłącznie przed samym sobą. Można mówić, że to komuś innemu, bądź czemuś innemu się taki obowiązek przysięgało, ale... prawda, jest taka, że to tylko Ty. I nikt inny. Bądź nic innego. Marzenie to obowiązek... nadzieja to obowiązek... prędzej czy później, trzeba się z nimi rozstać... a po tym wszystkim - ruszyć. Przez most, który palisz aby nigdy nim nie wrócić. Byle dalej... w dzikość swojego zapomnienia. A z racji, że teraz jestem w takim nastroju a nie innym, to indżojuj się tym utworem, bo innego Tobie nie zapewnię, Drogi Czytelniku ;)
Także śniegeł tej jesieni już zaliczony (po prawdzie wczoraj, ale jakoś nie mogłem się zabrać za napisanie czegokolwiek) i jest zajebiście :D A dlaczegóż zajebiście? No kurwa! Śnieg przeca :D A tak z innej strony, to dlatego, że lubię ten dotyk H2O w stanie stałym, oraz efekt jaki wywiera na me kończyny i członki mego ciała. Odbiera im ciepło, a później pozostawia zesztywnienie, które przyjemnie zwalczać :) Jednakowoż przyjemniejsze dla mnie jest uczucie rozgrzania, gdy ciepło wraca do członków :) Dodatkowymi elementami jest oczywiście stylistyka natury i otoczenia, której śnieg nadaje czystej magii :) Także radujcie się śniegełem, ponieważ niedługo nadejdzie go jeszcze więcej (teraz jest zaprawdę szczątkowo) i będzie można ulepić śnieżnych przyjaciół, których to bałwanami się zowie :)
Jest wiele filmów, które są przez wielu krytyków i kinomaniaków uznawane za wielkie dzieła z przekazem. Się z nimi zgadzam. Jednakże problem jest taki, iż dość sporo tych filmów poznałem, gdy byłem młody i nie bardzo miałem taką przemyśleniową jazdę, jak mam teraz, gdy już jestem nieco starszy. Stąd też naszło mnie przemyślenie, że w sumie, póki człek nie zacznie myśleć, nie powinien zaznajamiać się z takimi filmami, jak np. The Fountain, V for Vendetta, albo Apocalypse Now. Dlaczego? Ano dlatego, że wtedy nie miałem poczucia Życia, Świata, Umysłu, ani tym bardziej własnej Duszy (tak wiem, jestem duchowy, ale jest takie powiedzonko: tylko krowa nie zmienia poglądów). Jeśli człowiek, nie jest w stanie podjąć się próby uduchowienia czegoś, przeanalizowania tego pod każdym możliwym względem, jeśli człowiek nie jest w stanie podejść do dzieł takich lub im podobnych w typowo filozoficzny sposób, to nie powinien się z nimi jeszcze wtedy zapoznawać. Po pierwsze zrobi sobie spoilery, po drugie, co ważniejsze, może uznać film za, kolokwialnie rzecz ujmując, pojebany (na początku tak się w moim odniesieniu prezentował film The Fountain). Jednakże, z czasem... tak... z czasem... z czasem wszystko przychodzi tak, jak należy. Przychodzi zrozumienie... przychodzi interpretacja. Przychodzi moment, gdy człowiek, zaczyna czuć całym sobą, o co w tym wszystkim biegało... i wtedy... dokładnie wtedy, przychodzi Oświecenie. Przychodzi moment zjednoczenia myśli i uczuć; Rozumu i Serca. I wtedy człek, choć trochę czuje się spełniony :)
Jest to ćwiczenie proste w wykonaniu i z którym każdy, kto
uczęszczał na zajęcia W-Fu, miał do czynienia.
Ćwiczenie polega na wyciągnięciu torsu ponad równoległą
linię, którą tworzą barki i lędźwia, gdy położymy się na płaskiej powierzchni
na plecach. Następnie trzeba zaprzeć się rękoma na wysokości głowy i mocno wbić
stopami w podłoże. A później już tylko używa się siły, że by unieść się w górę
tworząc coś takiego.
Ale o co mnie chodzi z tym ćwiczeniem, prócz tego, że jest
zajebiste? Otóż, że biorąc pod uwagę, iż jestem dopiero na Kroku 4, progu średniozaawansowanego z
ćwiczeń Wielkiej Szóstki (nawiązując do książki „Skazany na trening – zaprawa więzienna”),
potrafi nieźle dać w kość :) Ale w taki przyjemny sposób. Szczególnie, że po tym ćwiczeniu mięsień
czworogłowy uda jest świetnie rozgrzany. Ciepełko przyjemne rozchodzi się po kończynach
dolnych. Bardzo błogie uczucie. Zgaduję, że jeśli ktoś odbywa stosunki płciowe,
to mógłby to czucie porównać do orgazmu. W sumie, człowiek jest zajebiście
zadowolony i nagle staje się niesamowicie szczęśliwy :)
Kolejny plusem jest po prostu wzmacnianie mięśni głębokich pleców.
W końcu w tym celu, to ćwiczenie się narodziło :) Ale z racji, że w kalistenice ćwiczy się prawie wszystkie partie mięśni
wykonując którekolwiek ćwiczenie, także tutaj ćwiczymy dodatkowo mięśnie kończyn
górnych i dolnych, mięśnie torsu, a nawet mięśnie szyi i karku. Szczególnie
biorąc pod uwagę Krok 4 :)
Także, Drogi Czytelniku, szczerze polecam to ćwiczenie i
bierz się za nie jak najszybciej. Warto się trochę pogimnastykować, biorąc pod
uwagę, że ten dzisiejszy dzień zapowiada się sztywno ;)