czwartek, 28 listopada 2013

Życie marzeniami... życie nadzieją...

  I jedno i drugie jest motorem napędowym człowieka. Każdy ma jakieś marzenie/marzenia i nadzieję, a to na poprawę sytuacji, a to na otrzymanie jakiegoś itema, bądź... osoby. W każdym razie wiem, że to tak u mnie występuje. 
  Problemem z tymi dwoma zagadnieniami jest to, iż rzadko kiedy dochodzą one do skutku. Człowiek który ma mało, albo nie ma prawie niczego - marzy. Zazwyczaj o czymś "małym", ale też o czymś "dużym". Niektórzy są tak biedni, że jedyne co mają to pieniądze. 
  Pieniądze to aspekt. Aspekt ważny, albowiem, jest środkiem, który pozwoli nam zrealizować owe marzenia (oczywiście nie wszystkie).
  Ja wiem... wiem, że nadzieja, to rzecz, która zapewnia dalszy napęd. Wiem, bo czuję to na własnej skórze. Inni mają podobnie, albo nawet tak samo. 
  Każdego dnia do przodu ciągnie Cię obowiązek, który złożyłeś Drogi Czytelniku, tylko i wyłącznie przed samym sobą. Można mówić, że to komuś innemu, bądź czemuś innemu się taki obowiązek przysięgało, ale... prawda, jest taka, że to tylko Ty. I nikt inny. Bądź nic innego. 
  Marzenie to obowiązek... nadzieja to obowiązek... prędzej czy później, trzeba się z nimi rozstać... a po tym wszystkim - ruszyć. Przez most, który palisz aby nigdy nim nie wrócić. Byle dalej... w dzikość swojego zapomnienia.  

  A z racji, że teraz jestem w takim nastroju a nie innym, to indżojuj się tym utworem, bo innego Tobie nie zapewnię, Drogi Czytelniku ;) 


I hurt myself today
To see if I still feel
I focus on the pain
The only thing that's real...


Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz