piątek, 1 listopada 2013

Mostek

  Jest to ćwiczenie proste w wykonaniu i z którym każdy, kto uczęszczał na zajęcia W-Fu, miał do czynienia.
  Ćwiczenie polega na wyciągnięciu torsu ponad równoległą linię, którą tworzą barki i lędźwia, gdy położymy się na płaskiej powierzchni na plecach. Następnie trzeba zaprzeć się rękoma na wysokości głowy i mocno wbić stopami w podłoże. A później już tylko używa się siły, że by unieść się w górę tworząc coś takiego.
  Ale o co mnie chodzi z tym ćwiczeniem, prócz tego, że jest zajebiste? Otóż, że biorąc pod uwagę, iż jestem dopiero  na Kroku 4, progu średniozaawansowanego z ćwiczeń Wielkiej Szóstki (nawiązując do książki „Skazany na trening – zaprawa więzienna”), potrafi nieźle dać w kość :) Ale w taki przyjemny sposób. Szczególnie, że po tym ćwiczeniu mięsień czworogłowy uda jest świetnie rozgrzany. Ciepełko przyjemne rozchodzi się po kończynach dolnych. Bardzo błogie uczucie. Zgaduję, że jeśli ktoś odbywa stosunki płciowe, to mógłby to czucie porównać do orgazmu. W sumie, człowiek jest zajebiście zadowolony i nagle staje się niesamowicie szczęśliwy :)
  Kolejny plusem jest po prostu wzmacnianie mięśni głębokich pleców. W końcu w tym celu, to ćwiczenie się narodziło :) Ale z racji, że w kalistenice ćwiczy się prawie wszystkie partie mięśni wykonując którekolwiek ćwiczenie, także tutaj ćwiczymy dodatkowo mięśnie kończyn górnych i dolnych, mięśnie torsu, a nawet mięśnie szyi i karku. Szczególnie biorąc pod uwagę Krok 4 :)
  Także, Drogi Czytelniku, szczerze polecam to ćwiczenie i bierz się za nie jak najszybciej. Warto się trochę pogimnastykować, biorąc pod uwagę, że ten dzisiejszy dzień zapowiada się sztywno ;)


Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz