sobota, 31 sierpnia 2013

Dawne Życie

  Zakańczając przed chwilą seans "Obławy" (po raz drugi obejrzanej jak do tej pory; w kinie się to znakomicie oglądało), naszła mnie myśl, że nasze dawne Życie, czy dobre, czy złe, oddziałuje na nas w pozytywny sposób. 
  Mimo iż mogło być nam w poprzednim żywocie ciężko, nieprzyjemnie, samotnie. Mimo iż mogliśmy odczuwać ciągłe zmęczenie, to jednak zawsze we wspomnieniach tamtych chwil, pojawiają się elementy, które sprawiają, że żałujemy Życia obecnego. Choćby takie drobne smaczki, jak dźwięk zimnego powietrza w środku zimy, przenikającego do wnętrza gawry, przez nieszczelne okna. Gdy w nocy leżeliśmy w łóżku, a za plecami padał dźwięk palącego się drewna. Gdy światło płomieni leniwie lizało ściany, twarz, kończyny... 
  "Obława" przypomniała mnie to wszystko. I mimo iż przypominam sobie momenty frustracji w moim poprzednim żywocie, to jednak żałuję, że w najbliższym czasie takie doznania już nie wrócą...




sobota, 24 sierpnia 2013

Każdy jest najemnikiem... ale też nie ;)

  Dlaczego każdy jest najmusem? Na to łatwo sobie odpowiedzieć. Pracujesz Drogi Czytelniku? Jeśli tak, to jesteś najmusem. Ponieważ sprzedajesz się za pieniądze. Zarabiasz forsę, po to by móc dalej żyć. I tak, wiem, że można żyć bez grama pieniędzy, ale rozchodzi mnie się tutaj o życie w naszym Zachodnim Świecie. W nim (a także każdym innym w którym istnieje jakaś tam gospodarka), bez forsy sobie nie poradzisz. Więc jak widzisz, jesteś najmusem. 
  Ale, pamiętajmy, że najemnik robi co mu się karze i się mu za to płaci, a wtedy on wykonuje zadanie mu powierzone. Robi to, żeby przeżyć, czyli robi to pod przymusem. Nie przełożonych, ale prawideł przetrwania, na terenach zurbanizowanych... zhumanizowanych, że to tak nazwę. Więc, pomimo tego, że jesteśmy najmusami, to jednak także nimi nie jesteśmy. Bo nie możemy sobie od tak odejść... oczywiście jeśli mamy w planach żyć pośród ludzi, po "cywilizowanemu" ;) 
No ale, jeśli jest się typkiem mojego pokroju... cóż... wtedy mógłbym rzec, że jednak najmusem będziesz tylko swojego Serca :) Będziesz gnał, tam gdzie Cię "nogi" (poprawnie winno być - kończyny dolne) i wzrok, poniosą, Drogi Czytelniku :) 

A dziś (dla mnie), klasykiem pojadę :)



środa, 21 sierpnia 2013

Coś niecoś o płatkach kukurydzianych

  Słowem wstępu, czymże są płatki kukurydziane? Akording to Wikipedia: "Popularny posiłek śniadaniowy, głównie ze względu na krótki czas przygotowywania oraz pożywność. Zaliczany do zdrowej żywności (pod warunkiem, że nie zawiera dużej ilości cukru i innych kalorycznych dodatków). Niemal zawsze spożywane z mlekiem, czasem na sucho. Płatki oprócz kukurydzy mogą zawierać inne gatunki zboża."
  No i to by było tyle, jeśli idzie o wstęp. 

  A co jest w nich tak szczerze zajebistego, że warto o nich wspomnieć na moim jakże zajebistym i nieomylnym blogu? W sumie to, że to posiłek, który nadaje się na każdą sytuację. Można go wszamywać gdziekolwiek, jakkolwiek, no i w dodatku jest zrobiony z pożywnej tarczki kukurydzianej, która jest (dzięki masowej hodowli kukurydzy na Świecie) szeroko dostępna, pożywna w węglowodany. Dodatkowo, całkiem nieźle można na niej zbudować masę mięśniową, dostarcza sporo wapnia, na wzmocnienie kości, a także metalu, który jest jednym z głównych składników hemoglobiny. No i wiele witamin jak B, I, E, D, A, K. Tak więc widzicie, płatki kukurydziane warto wszamywać, a najlepiej z mlekiem :) No chyba, że ktoś nie trawi totalnie laktozy, to polecam z „czystą” :)  


środa, 14 sierpnia 2013

Umiłowałem mądrość...

  Z racji, że wydaje mnie się, iż rozumiem naturę ludzkiego umysłu, nie jest dla mnie dziwne, że gdy ktoś kogoś nazwie filozofem, ma to w zamiarze negatywne znaczenie. Dlaczego? No cóż, ludzie, szczególnie pracujący, żeby jakoś dać radę utrzymać swoje 4 ściany swoimi, muszą zarabiać. Ludzie mniej wykształceni, albo którzy minęli się z powołaniem, rzadko kiedy zaplątają sobie głowę... myśleniem. Zamiast sobie w pracy rozkminiać co tam w trawie Uniwersu piszczy, wolą wyłączyć myślenie, bo nie jest za bardzo na miejscu. Nie ma się co wychylać. 
  Ja co prawda jestem zadowolony gdy ktoś określi mnie tym mianem :) Pochlebia mnie to :) Mimo iż wiem, w jakim zamiarze zostało to określenie na mnie rzucone. 
  Bycie określonym mianem filozofa, to zaszczyt :) Jednakże mało osób zdaje sobie z tego sprawę... umiłowanie mądrości to jednak to, czego bym chciał u każdego człeka :) http://portalwiedzy.onet.pl/45781,,,,filozofia,haslo.html


sobota, 10 sierpnia 2013

Nie mam czasu...

  Fraza dość często słyszana, przeważnie od człowieka pracy. Czy jest zgodna z Prawdą? Ani trochę. Dlaczego? Ponieważ Czas istnieje od początku Wszechświata. Narodził się razem z nim. 
  Gdy człek rzecze iż nie ma czasu, prawdą jest tylko to, że nie potrafi sobie go wykombinować. Poza tym ma go pełno. Przecież ma całe Życie ;) 
  Więc dlaczego narodziło się to zdanie? Ano, ponieważ nie zawsze chce nam się planować, albo jakaś rzecz ma dla nas wartość mniejszą niż inna, która w danym momencie okupuje nasz umysł. Bo wiadomo, człek zamiast się wysilać, woli sobie ułatwiać :) Nie winię nikogo za to, bo też tak mam :) Nie zawsze, ale zdarza się :) 

czwartek, 8 sierpnia 2013

Czego oczy nie widzą, tego Sercu nie żal...

  Ja bym jednak bardziej rzekł: Czego Serce nie widzi, tego Sercu nie żal. W końcu, nawet jeśli coś "zobaczymy", to i tak zawsze rozbije się o emocje. Żeby było nam czegoś żal, musimy poczuć do tego chęć.  Jeśli czegoś nie lubimy, jeśli coś się nam nie spodoba, to nawet jeśli nie będziemy tego świadkiem, to i tak żalu nie poczujemy.
  Żeby odczuwać żal, potrzeba sympatii do rzeczy, wydarzeń, albo ludzi. Bez tego elementu Sercu, nie będzie niczego żal :)

A teraz, czas na mister Presley'a :)