piątek, 30 listopada 2012

Marchew = zło; zło = zajebistość(?)


  Marchew – niby takie niepozorne warzywko, a kryje w sobie mroczną tajemnicę. Tajemnicę, która przenika człeka do szpiku kości (dosłownie). Tajemnicę, która morduje miliony (co prawda bardzo powoli i na ich własne życzenie). Tak drodzy kochani, tą tajemnicą (dla mnie i dla was już nie) jest rtęć.
  W marchwi znajduje się jej spora ilość, więc długoterminowe jej spożywanie podnosi poziom rtęci w naszym organizmie dość znacząco. Myśląc znacząco, chodzi mnie o ok. 10-krotne podniesienie jej zawartości. Więc, jak widać, marchew to zło!
  Jednakże, jakby nie patrząc, marchew jest zajebista. Jej spożywanie wzmacnia dziąsła i ściera zęby w okresie dojrzewania, no i B-karoten, który też jest zajebisty.
  Więc tu dochodzę do wniosku, że jeśli marchew jest złem wcielonym, ale jest zajebista, to znaczy to nie mniej, nie więcej, że zło jest zajebiste. Mindfuck! o.O


wtorek, 27 listopada 2012

Spirala

  Dobra ludziska, dziś trochę o doskonałości. A więc zacznijmy od tego, co mnie oświeciło ostatnio. Spirala = doskonałość. Dlaczego? Otóż spieszę wyjaśniać. 
  Zaczniemy od skali... galaktyki. Jak łatwo dojrzeć obowiązuje ją ruch spiralny (także we wszechświecie, który nomen omen sam porusza się ruchem spiralnym), taki sam ruch obowiązuje nasz układ solarny. Znajduje się on mniej więcej na 1/3 długości jednego z ramion galaktyki, przez co porusza się po spirali, ale chodzi mnie o konkretny fakt samego okrążania przez Ziemię, Słońca. Biorąc to pod uwagę oraz fakt, że układ solarny także jest w ciągłym ruchu, łatwo można sobie wyobrazić, że Ziemia krążąca razem ze Słońcem, gdyby pociągnąć za nimi dwie linie, to te linie utworzyłyby podwójną spiralę. I tu zbliżam się do istoty doskonałości. I to bardzo się zbliżam. 
  Wiecie jak zbudowane jest DNA w przestrzeni? Otóż dokładnie! Z podwójnej helisy, czyli spirali i dzięki temu dochodzimy wszyscy razem do wniosku, że sami jesteśmy tworem idealnym! Czyż to nie piękne? Nie ma żadnych bogów, ponieważ to my nimi jesteśmy. Nie ma władców, ponieważ to my jesteśmy władcami rzeczywistości. Jesteśmy uosobieniem idealności. Możemy zdziałać wszystko. Jedyne czego potrzeba to trochę zapału i cierpliwości :)


P.S. Wiem, że utwór nijak tekstem ma się do tematu, ale dla mnie pasuje... no i poza tym jest zajefajny :)

piątek, 23 listopada 2012

BOOM! Goes the Dynamite

Zastanawiam się, czy jestem chorym człowiekiem, że śmieszy mnie to aż do łez?



No i przy okazji gościu miał rozrywkowy dzień :D

Smile!

  A teraz pomyśl drogi czytelniku, że trafiasz do rzeczywistości gdzie niedopuszczalne jest nie posiadanie uśmiechu na twarzy. Czy poświęciłbyś swoją wolność i przekonania byle się dostosować i dzięki temu przetrwać?