środa, 29 stycznia 2014

"Uzewnętrznianie" frustracji

  Pomysł niby dobry. Człowiek pozbywa się wtedy nadmiaru negatywnych emocji, które w sobie magazynuje. Pozbywa się zazwyczaj poprzez metodę werbalną, rzadziej poprzez działanie kinetyczne na obiektach (czyta: po prostu je rozwala).
  Tylko czy to rzeczywiście dobra metoda? No chyba nie bardzo. Raz, że rozwala przedmioty w krótkim wybuchu agresji, która przysłania analizę konsekwencji; dwa, że jeśli wyrazimy frustrację na osobie, to jest to zazwyczaj ktoś kto jest pod ręką, a często się zdarza, że to nasi bliscy. A w ten sposób można zranić takąż osobę.
  Lepszym rozwiązaniem jest wizualizacja. Wyobrazić sobie, jak rozwalamy jakiś przedmiot o inny, bądź wyrzucamy ładunek frustracji na osobę. Z zewnątrz spokojni, z wewnątrz burza emocjonalna.
  Ta metoda jest o wiele lepsza, bo działa tak samo, a jednak niczego nie uszkadzamy i nikogo nie ranimy. Jedynie siebie i to w wyobraźni, która potrafi być potężnym narzędziem, jeśli dobrze ją wykorzystać.



Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)

wtorek, 21 stycznia 2014

Strzała Amora

  Pewnikiem masz za sobą takie doświadczenie jak zakochanie, Drogi Czytelniku, także wiesz mniej więcej jak to działa. A Ci, którzy nie mają... no cóż, spróbuję wam opisać, jak to się mniej więcej objawia po raz pierwszy.
  Otóż objawia się to jakby ukłuciem ciepła i przyjemności, które pojawia się zarówno w czaszce jak i torsie i promieniuje już słabiej na kończyny. I tu mnie właśnie naszło przemyślenie odnośnie Kupidyna. Jest to postać z mitologi greckiej, która jest przedstawiana w sztuce zazwyczaj jako nagie dziecko wyposażone w skrzydła, a także łuk i kołczan pełen strzał, które to rzekomo mają wywołać w potencjalnym celu Kupidyna, uczucie zakochania do jakiejś innej persony.
  No i właśnie tu się pojawia to "ukłucie" zakochania, jakie zarejestrowałem u siebie. Ukłucie, które może symbolizować właśnie strzałę Kupidyna, która Cię dosięgła. Sądzę, że stąd właśnie mogła się postać Kupidyna narodzić.
  Tak jak każde boskie stworzenie było z czymś charakteryzowane, tak też i Kupidyn, mógł komuś na myśl przywieść łucznika właśnie z powodu uczucia, jakie ten zanotował u siebie w momencie spotkania osobnika, który wywołał w nim... no, zakochanie :)


Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)

czwartek, 16 stycznia 2014

Pragnienie porażki

  Nie wiem czy i Ty tak masz, ale wiem, że ja na pewno. 
  Otóż, jeśli dopada to i mnie, to ludzi zapewne też. Pragnienie porażki. Czyli stan w którym, wcale nie jesteśmy w głębokiej depresji, tylko po prostu mamy ochotę zawieść na każdym możliwym "froncie" naszego żywota. Ale w jakim celu? Ano w takim, albowiem, bez tego czynu, czujemy, że nasze plany, na spełnienie zamiarów (znanych pod bardziej precyzyjnym określeniem, jako marzenia), mogły się w końcu zrealizować. 
  Powstrzymuje nas praca, albo studia, albo szkoła, albo rodzina, albo przyjaciele, albo... etc. etc. etc. Łapiesz o co biega ;) 
  W każdym razie jakie jest rozwiązanie tego "problemu"? Otóż żadne :) Po prostu myśl tak dalej, ponieważ jest to swojego rodzaju świetna motywacja, która pozwoli Tobie osiągnąć te cele, które sobie kiedyś założyłeś ;) I może nie będzie to za rok, albo dwa, ale prędzej, czy później się zrealizują, Drogi Czytelniku ;)
  Także, pragnij porażki ;) 

A teraz utwór, który wg mnie pasuje do tego wpisu w jakiś sposób. Indżoj :)


Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)

sobota, 11 stycznia 2014

Włóczykijostwo

  Można też znaleźć pod nazwą: włóczęga, powsinoga, tramp, tułacz, obieżyświat. W każdym razie chodzi o ni mniej ni więcej niźli człeka, który podróżuje po świecie, albowiem czuje, że to jego sposób bytu. Człowiek, który czuje się swojsko w każdym zakątku globu, a warunki w jakich przyjdzie mu spędzić kolejną noc, nie mają dla niego większego znaczenia. 
  Jednakże, często taki sposób bytu, jest odbierany negatywnie. Wręcz wrogo. Mimo iż taki osobnik nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa. Określa się go mianem "niebieskiego ptaka". Tyle, że i to w pewien sposób może być odebrane negatywnie. Darmozjad - niezbyt miło to brzmi, co nie? ;)
  No ale tak już jest, gdy człek chce się realizować w jakimś swoim zamierzeniu. Szczególnie, że taki człowiek po prostu unika odpowiedzialności podatkowej, państwowej i narodowościowej. Nie ma dla niego granic, a cała ta technokratura, jest dla niego tworem czystego Zła. I właśnie przez to jest piętnowany.
  Po prawdzie wiem, że zdarzają się przypadki kryminalnej działalności takich osobników, ale to są jednostki, które po prostu uciekają przed czymś. 

  W każdym razie, włóczykij żyje spokojnie. Nigdzie mu nie śpieszno, albowiem cel podróży jest zawsze tam gdzie on się znajduje. 
  I taka osoba żyje szczęśliwie. Bez trosk, a jeśli już jakieś są, to tylko takie, czy będzie miał co zjeść na kolację i gdzie się napić świeżej wody.


Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)

sobota, 4 stycznia 2014

Naukowo-Fikcyjnie

  Sci-fi - gatunek który przewija się tu i ówdzie (czytaj: w każdym medium rozrywkowym) i fascynuje nie mniej niż miliony osób na całym globie ziemskim (a zapewne także w głębokim kosmosie inne rasy o inteligencji podobnej, mniejszej lub większej do człowieczej).
  Są autorzy, którzy trzymają się bardziej faktów naukowych (choćby pan Lem), a są też tacy, którzy dadzą się porwać fantazji i tylko luźno spojrzą na fakty naukowe, a właśnie więcej pojawi się u nich fikcji.
  W każdym razie, co jest tak bardzo porywającego w tym gatunku? Otóż nasza potrzeba dążenia do czegoś. Odkrywania nieznanego. Po prostu ciekawość. 
  Czytając/oglądając/grając w dzieła z gatunku sci-fi możemy raz, że uciec od tej zazwyczaj szarej rzeczywistości w świat równie szary, ale mimo wszystko ekscytujący swoją egzotyką, a także tajemnicą skrywaną dla pielgrzymów, którzy mieli odwagę, żeby się udać w to nieznane. Możemy przełamać bariery myślenia "gruntowego" i wybić się w "przestworza" myśli. 
  Dzięki sci-fi nasza wyobraźnia może dosłownie rozwinąć skrzydła i pozwolić się również i nam rozwinąć. Wykształtuje w nas tory myślenia inne, niż te którymi podróżowaliśmy do tej pory.
  No i tak dla podsumy, kontakt z sci-fi to po prostu fun :)


P.S. Co do traileru, to się film dla mnie zapowiada jako coś bardzo fajnego biorąc pod uwagę koncept na jakim się opiera. Koncept, który jest mnie znany i przeze mnie lubiany :)

Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)

środa, 1 stycznia 2014

I kolejny rok...

... się zaczął. Kolejny rok na karku. Kolejny roczek bliżej do zejścia.
  Ale! To także nowy zestaw 365 (tym razem) dni. To 365 nowiuśkich dni. Kartek które tylko czekają, aż do nich podejdziesz i zapiszesz coś na nich swoją ręką, Drogi Czytelniku.
  Także pomyśl dobrze co chcesz za bazgroły tam wstawić, bo gdy raz zapiszesz stronę, to tekstu już nie poprawisz.
  Mogą to być obawy i nadzieje; plany i postanowienia; marzenia i myśli. Warunkiem jest tylko to, abyś później trzymał się wcześniej obranej drogi fabularnej. Nie staraj się zmieniać fabuły na kolejnych kartkach. To się nie będzie jadło i na koniec odniesiesz tylko porażkę.

  Także powodzenia w realizacji postanowień noworocznych :)


Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)