środa, 29 stycznia 2014

"Uzewnętrznianie" frustracji

  Pomysł niby dobry. Człowiek pozbywa się wtedy nadmiaru negatywnych emocji, które w sobie magazynuje. Pozbywa się zazwyczaj poprzez metodę werbalną, rzadziej poprzez działanie kinetyczne na obiektach (czyta: po prostu je rozwala).
  Tylko czy to rzeczywiście dobra metoda? No chyba nie bardzo. Raz, że rozwala przedmioty w krótkim wybuchu agresji, która przysłania analizę konsekwencji; dwa, że jeśli wyrazimy frustrację na osobie, to jest to zazwyczaj ktoś kto jest pod ręką, a często się zdarza, że to nasi bliscy. A w ten sposób można zranić takąż osobę.
  Lepszym rozwiązaniem jest wizualizacja. Wyobrazić sobie, jak rozwalamy jakiś przedmiot o inny, bądź wyrzucamy ładunek frustracji na osobę. Z zewnątrz spokojni, z wewnątrz burza emocjonalna.
  Ta metoda jest o wiele lepsza, bo działa tak samo, a jednak niczego nie uszkadzamy i nikogo nie ranimy. Jedynie siebie i to w wyobraźni, która potrafi być potężnym narzędziem, jeśli dobrze ją wykorzystać.



Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz