Czy jest tam coś, co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi, smutni, czy może po prostu nie ma nic, a każdy odchodzi w zapomnienie?
Ja jestem za tym ostatnim.
A przynajmniej chciałbym aby tak było.
Dlaczego?
Z tego prostego powodu, że nie trzeba by było już wtedy być niepewnym, co się napotka, albo czego się nie napotka.
Czy znajdziemy osoby, które kochaliśmy za życia?
Czy może znajdziemy tylko takie, których nienawidziliśmy?
A może one nienawidziły nas?
A tak - spaść w Otchłań zapomnienia w której nie ma nic.
Żadnych emocji. Żadnych wspomnień.
Po prostu powolna degradacja Duszy.
Błogi spokój...
Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)
- O perypetiach pewnego najemnika ;)
- O historii pewnego Ateisty ;)
- O perypetiach pewnego najemnika ;)
- O historii pewnego Ateisty ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz