Jeśli nie pałamy do osoby "miłością", bądź osoba z czasem nam zbrzydnie emocjonalnie, to wtedy i my zaczynamy tracić sympatię do działu Nauki, który dana osoba miała nam przekazać. I tak, zamiast się uczyć, to po prostu opieramy się o zasadę ZZZ.
Inną sytuacją, jest brak potrzeby poznawania (czytaj: nie każdy jest filozofem): jeśli komuś zależy, jeśli komuś jest potrzebny tylko ten dany dział Nauki, to nie ma sensu, żeby uczył się też innych. I w tym momencie człowiek zamienia się w specjalistę - wyszkolony tylko w danym dziale Nauki. A reszta działów? Meh... reszta jest dla innych.
Kolejną sytuacją, którą przytoczę, jest brak sympatii do osoby przekazującej wiedzę, ale sympatia do działu nauki nadal istnieje. Tutaj oprę się o swą osobą (z racji, że mam smykałkę do lingwistyki). Otóż, człek... no, powiedzmy, że lubi dany dział Nauki, ale osoba przekazująca jest... niekompatybilna z osobowością uczącego się. W takim wypadku, wszytko zależy od podania informacji. Jeśli materiały będą nieodpowiednie, to i ten polubiony przez osobę dział i tak jej zbrzydnie.
A więc jak widzicie, wybór między zakuwaniem, a nauką jest zależny od tych trzech czynników (wg mnie). I z tym was zostawiam. Miłego dnia :)
A dziś naprawdę świetny utwór, naprawdę świetnego kompozytora (utwór pojawia się w finałowej wersji "rzeczonego", bardzo fajnego filmu akcji). Enjoy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz