I nie musi to być coś wielkiego. Po prostu... znalazłeś coś, co Cię dręczyło. Doprowadzało do skrzywienia osobowości, które albo się manifestowało zewnętrznie, albo też nie. Niemniej na Ciebie miało wpływ znaczny.
Siedziało w twojej psyche i w pewnym (zazwyczaj dość znacznym) stopniu, ją kształtowało.
Ciebie samego.
Dla mnie tą rzeczą jest ten utwór niżej. Odkąd pierwszy raz go usłyszałem w "Person of Interest", zacząłem go szukać. Nie wiedziałem, jaki nosił tytuł. Dopiero po paru latach... dziś, udało się mnie go znaleźć. A był pod samiutkim nosem...
Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz