Ujowo się czuję. To dlatego, że no cóż… straciłem osobę na
której mnie mocno zależało.
Jedyna rzecz, której się obawiałem. Tak prawdziwie bałem. No i stało się. Straciłem ją.
Jedyna rzecz, której się obawiałem. Tak prawdziwie bałem. No i stało się. Straciłem ją.
Jest ujowo z tego powodu. Ale dlaczego stabilnie? Ponieważ
jest jeszcze jedna osoba, mój Kompadre – Kuba. Jedyny pewny punkt w moim
zjebanym ze wszech miar Universie.
To ten jedyny punkt, który pozostanie do Końca i dobrze o
tym wiem. Tak samo jak i Rodzina. Bez Kuby nie będzie tego linka z Rodziną.
Tak mnie zastanawia, czemu człowiek nie może mieć tej jednej
prostej rzeczy. Spotykasz osobę na swojej drodze, pokochujesz ją, a potem ona
znika, a Ty nie umiesz tego powstrzymać. I to boli w pewien sposób męczy.
Później tylko rozmyślasz dlaczego tak jest? Dlaczego akurat Twoje Życie musi
być na tyle kijowe, że nie możesz mieć tej jednej prostej, skomplikowanej jak komputer
atomowy rzeczy, którą jest ta osoba. Osoba, która odpowie Ci na każde pytanie
jakie jej zadasz, a jeśli nie potrafi tego zrobić, to chociaż Cię nakieruje na
odpowiednią ścieżkę. Osoba przy której czujesz spokój… opanowanie… spełnienie.
A jak jej nie ma, to pozostają Ci tylko przemyślenia i
wspomnienia. Tworzenie scenariuszy sytuacji. Tworzenie innych Światów w których
ta osoba wciąż jest. Może nie przy Tobie bezpośrednio, ale chociaż w Twojej
świadomości, że jednak jest, że jednak jak napiszesz jej maila, list, bądź
cokolwiek innego, to odpowie.
Jest chujowo… ale stabilnie :)
P.S. Jeszcze trochę to będę musiał zmienić nazwę blogu na "smęty.blogspot.com" :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz