wtorek, 23 kwietnia 2013

Tak wiele celów, tak mało czasu...

I wbrew temu jakże smętnemu tytułowi, post będzie jednak o czymś milszym :)
O czym? A o naszych pasjach (w tym pozytywnym znaczeniu, nie cierpieniu) :) 
Każdy z nas ma coś co kocha, co nadaje sens każdemu kolejnemu dniu Życia. 
Jedni kochają muzykę inni sztuki walki, kolejni czytanie książek, rozkoszowanie się kinematografią, rozrywką elektroniczną etc. etc. (tak należę do tych ludzi, którzy kochają to wszystko naraz). 
Większość naszych pasji definiuje nasz żywot, nasze chowania, nasz sposób bycia i odnoszenia się do rzeczywistości. Dzięki pasjom właśnie, jesteśmy tym kim jesteśmy. 
Nawet jeśli wmawiamy sobie, że jest inaczej, nawet jeśli „dopasowujemy się” do reszty, to nadal pozostajemy nieskalani rzeczywistością otaczającą, bo naszym „systemem immunologicznym” są właśnie nasze pasje :) Chronią nas przed ciemnotą zachowań wszystkich wokół. Pozwalają zachować własne spojrzenie i je wyrazić. I mimo iż nie spotka się ono z przychylnością otoczenia, to nam jest to obojętne. Przynajmniej nasza dusza i język nie zostają skalane myślami i słowami z nieprawego łoża :)  




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz