czwartek, 16 maja 2013

Dorośli jak dzieci

  Zdarzają się przypadki naiwne, nie do naprawienia, rozwydrzone, samolubne, zadufane. Często się kłócą o całkowicie nieważne rzeczy, często milczą w sprawie tych bardzo ważnych. Chcą by na nich zawsze zwracano uwagę, choć często wcale na to nie zasługują. Mają się za wybitne osoby, ale nimi nie są. Zapatrzeni w siebie niczym przeglądający się w lustrze lalusie. 
  Ostatnio ciągle się z takimi sytuacjami spotykam. Ludzie poddani emocjom, często uzewnętrzniają te emocje na obiektach, które nie mogą się bronić, tj. ich dzieciach. Patrzę na to, jak taki "dorosły" wyraża całe spektrum emocji... furiatywnych, że to tak nazwę i robi mnie się niedobrze. Patrzę na nich z politowaniem, dosłownie. "Zrób to; zrób tamto; przestań biegać; przestań płakać; nie zachowuj się jak dziecko; dlaczego jeszcze tego nie posprzątałeś?" etc. etc. 
  Ja rozumiem, że człowiek ma emocje, a to i zdolność do logicznego działania, jako tako wyróżnia nas spośród innych zwierząt, ale czy nie można nad emocjami zapanować? Szczególnie nad tymi typowo egocentrycznymi? Bo tym właśnie jest człowiek dorosły. Egocentrykiem. Typowym dzieckiem. Bo żeby dojrzeć, to potrzeba zrozumienia, a niewielu ludzi potrafi to osiągnąć. 
  Hm... wychodzi na to, że od momentu pierwszej świadomości, aż do Śmierci takimi właśnie pozostajemy. Dziećmi, nie Dorosłymi, Dojrzałymi. 
  Nic dziwnego, że Świat wygląda, jak wygląda. Jak wielka piaskownica zadufanych bachorów :) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz