Otóż, jeśli dopada to i mnie, to ludzi zapewne też. Pragnienie porażki. Czyli stan w którym, wcale nie jesteśmy w głębokiej depresji, tylko po prostu mamy ochotę zawieść na każdym możliwym "froncie" naszego żywota. Ale w jakim celu? Ano w takim, albowiem, bez tego czynu, czujemy, że nasze plany, na spełnienie zamiarów (znanych pod bardziej precyzyjnym określeniem, jako marzenia), mogły się w końcu zrealizować.
Powstrzymuje nas praca, albo studia, albo szkoła, albo rodzina, albo przyjaciele, albo... etc. etc. etc. Łapiesz o co biega ;)
W każdym razie jakie jest rozwiązanie tego "problemu"? Otóż żadne :) Po prostu myśl tak dalej, ponieważ jest to swojego rodzaju świetna motywacja, która pozwoli Tobie osiągnąć te cele, które sobie kiedyś założyłeś ;) I może nie będzie to za rok, albo dwa, ale prędzej, czy później się zrealizują, Drogi Czytelniku ;)
Także, pragnij porażki ;)
A teraz utwór, który wg mnie pasuje do tego wpisu w jakiś sposób. Indżoj :)
Zapraszam też na moje pozostałe blogi :)
Pesymizm defensywny.
OdpowiedzUsuńHm... być też może :)
Usuń