Przez naiwne myślenie (czyli tak naprawdę po prostu dobroduszne
myślenie), sami sobie robimy gugu. Niestety świat człowieka, to świat dziwek, że
to tak ujmę. Nie żebym miał coś do Ziemi, bo to fajna planeta (choć, nazwa
ułomna; zupełnie jakbyśmy nazwali ją Błoto :/), ale naszemu Światu można wiele
zarzucić. Przede wszystkim bezwzględność, jeśli idzie o dobre serca i tak
dalej. Zysku z tego nie ma, a szczerości w ludziach tyle, co „mleka w samcu
tygrysie”*
* kto zgadnie z czego to cytat, to otrzyma ode mnie roczny
zapas lodów Algida… albo czegoś bardziej osiągalnego jeśli idzie o mój budżet,
jak np. kilo marchwi, albo buraków (sok z nich pomaga zmniejszyć zapotrzebowanie
mięśni na tlen, więc zwiększa wytrzymałość i jak chcecie sobie ponurkować, to
też dłużej można)
Czyli aby uniknąć smutku, trzeba być stępionym emocjonalnie skurwysynem, który ma w sobie zero poczucia dobroduszności? Jeśli Twoja odpowiedź brzmi 'tak' to bardzo chciałabym nauczyć się życia bez smutku.
OdpowiedzUsuńNo i bez przyjaciół przy okazji :P
Nie posiadasz emocji to i przyjaciół Ci nie potrzeba :) Więc tak, moja odpowiedź brzmi... "tak" :)
OdpowiedzUsuń