W naszej erze globalizacji, ale także w przeszłości,
pieniądze odgrywały i odgrywają znaczną rolę. Tak samo jak i teraz, było
kiedyś. Prawie wszystko i prawie każdego, można było kupić (i nie chodzi mnie o
niewolnictwo).
Do czegokolwiek co zechcemy zdobyć, bądź dostać, zniszczyć,
bądź zapomnieć, wystarczy odpowiednia suma pieniędzy. Żeby stać się panem,
musimy mieć kasę. Żeby stać się władcą, musimy mieć kasę. Żeby istnieć, musimy
mieć kasę. Żeby mieć cokolwiek, musimy mieć kasę. Żeby robić to co kochamy,
musimy mieć kasę.
Bez pieniędzy upadamy. Upadamy nisko i boleśnie. A dźwignąć
się na nogi i wyjść z tej jamy w którą wpadliśmy, jest niesamowicie ciężko.
Szczególnie, że z góry jeszcze spadają na nas skały, rzucane przez tych,
których kasa się trzyma. Ale nie ma tego złego. Nadal się wspinamy. Nie leżymy
już na dnie. Nie czeka nas tam pewna śmierć. Jasne, że podczas wspinaczki
czasami oberwiemy, ale lepiej dostać tutaj, niż tkwiąc na samym dnie, a ból
sprawi, że będziemy się chcieli po prostu szybciej stamtąd wydostać. A gdy
wydostaniemy się na szczyt, jedyne co ujrzymy to cienie, które swą duszę
trzymają w portfelu, rozdrobnioną na drobne. I z czasem, my także się tacy
staniemy.
A jeśli chcemy tego uniknąć, to po prostu o tym zapomnijmy i
ruszmy gdzieś w daleką dzicz.
P.S. Sorki, że nie publikowałem ostatnio nic, ale mam małe problemy z połączeniem internetowym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz