Takie interpretowanie teorii o energii ma swoje wady. Przede wszystkim dlatego, że naukowcy uważają, że energia pozostaje w ciele człowieka, zgromadzona w postaci białek i węglowodanów. Potem z tej energii korzysta natura i zwierzęta, tak więc nigdzie nie odchodzi, a zostaje z powrotem zwrócona Wszechświatowi.
Można teorię o duchach, oprzeć także, o napięcie i energię elektryczną ciała, ale jest ona dość niska i zachodzi tylko dzięki reakcjom chemicznym, które w momencie śmierci, ustają.
Zwolennicy teorii o duchach, przytaczają jednakże argumenty, o niewielkiej utracie wagi ciała w momencie śmierci, która jakoby była tą spaloną nagle i wyemitowaną energią, a objawia się ona później jako duchy.
Wg. mnie, jeśli duchy rzeczywiście istnieją, to są po prostu zaburzeniami pola elektromagnetycznego Ziemi. Mózg działa, jak komputer chemiczno-elektryczny, tak więc wytwarza swoje, małe bo małe, pole elektromagnetyczne. Więc jeśli duchy już istnieją, to są tymi zaburzeniami pola elektromagnetycznego, które zapisały się w sferze Ziemskiej. Coś jak płyta, która odtwarza się automatycznie po jakimś czasie. Wg. mnie duchy nie są rozumnymi bytami (jak to wielu uważa), tylko zapisanym "programem", który odtwarza swoje czyny, które wykonywał za życia i objawia się postronnym obserwatorom jako zjawy właśnie. Nie oddziałują na rzeczywistość, nie poruszają przedmiotami etc. Po prostu... są.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz