sobota, 19 stycznia 2013

Lie to me... plizzzzzzz

  Obłuda, kłamstwo i zniszczenia. Trzy nazwy, jedna rzecz (no dobra, to ostatnie to może nie bardzo) na to, co towarzyszy nam każdego dnia, albo to pod względem nas, albo osób postronnych, a także tych mniej, czyli bliższym nam. 
  Kłamstwo jest równie naturalną częścią życia, co i oddychanie. Każdy kłamie, w jakiś ten czy inny sposób. Albo to skłamiemy mamie, iżmyśmy dostali kolejną jedyczneczkę z matematyczki, albo jak już jesteśmy trochę starsi i okłamujemy naszych bliski w sprawach czysto sercowych, albo żeby zaimponować naszym kolegom niedorozwojom (na szczęście ja takich nie mam... za to mam równie rąbniętych jak ja :D) :)
  Najprostszym przykładem obłudy na skalę trochę większą, będą sieci sklepów pokroju Tesco (właśnie dlatego polecam wpis, który mnie zainspirował, a jest nim on... albo ona? doska-ambiwalencja). Mamią nas cenami, obniżkami, układem produktów na półkach etc., a my jako posłuszne owieczki, wiadomo, słuchamy poleceń pasterza, ale nadal to nam pozostaje wybrać źdźbło trawy, które wciągniemy na obiad :)
  Co do obłudy, na taką skalę kraju, to na pewno będą poczynania polityków względem ludu. Teoretycznie oni powinni nam służyć, znaczy się, naszej dobrej sprawie, ale jak widzimy, ostatnio tak za bardzo nie jest... w sumie, to czy kiedykolwiek w polityce tak było? No dobra, może prezydent Kwaśniewski. Lubiłem go. Nic nie obiecał i też nic nie zrobił :)
  Kłamstewek używamy w dużej mierze, żeby wykreować swoją rzeczywistość,  albo wyidealizować własne niedociągnięci, albo jakiejś osoby, na której nam zależy. 
  Czy kłamstwo jest złe? Wg. ogółu jaśnie oświeconego - oczywiście, że tak. Problem tylko w tym, iż każdy kłamie, więc, jeśli staje się to częścią życia, to dlaczego jest uważane za zło? To się dopiero nazywa zaprzeczanie własnym przekonaniom! :)
  Jak już wielokrotnie podkreślałem (chyba ze trzy razy), kocham ludzkość! :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz