czwartek, 10 stycznia 2013

Instynkt macierzyńki... tfu! Rodzicielski :)

  Całkiem przyjemna i oczywiście jakże naturalna rzecz. U niektórych objawia się mocniej, u innych mniej, a niektórzy nie chcą o tym myśleć, ale i tak występuje. U każdego odblokowuje się w innym okresie czasu (u mnie tak jakoś pod koniec 17 roku życia) i sprawia, że człowiek chce spłodzić swojego potomka, a jeśli nie da rady, to adoptować, żeby pozostawić coś po sobie. 
  Po części, rodzicielstwo, jest takim sposobem zapisania siebie w historii, aczkolwiek niewybiegającej za daleko w przyszłość, bo i tak prawdopodobnie zostaniemy zapomniani już na poziome prawnuków... jeśli chociaż do wnuków dożyjemy oczywiście (co też potrafi być problematyczne).  
  Rodzicielstwo, to po prostu taki genetyczny sposób, przekazania swojej osobowości na kolejne pokolenia, bo ponoć najbardziej wdajemy się w swych dziadków, nawet w przypadku, gdy ich nie poznaliśmy, bo zmarli przed naszymi narodzinami, albo w krótko po nich.


EDIT
Dziwię się, iż nikt nie zwrócił mi uwagi na to, że napisałem "macierzyński", a nie "rodzicielski", co też niniejszym czynię :/

2 komentarze: