Człowiek żyje. Oddycha, chodzi, mówi... czuje. To wszystko, zapisuje się na naszym twardym dysku (zwanym też mózgiem) w postaci pamięci, a także pamięci podręcznej (zwanej pamięcią mięśniową, bądź odruchami). Gdy jakiś urywek pamięci, ulega nieodwracalnemu zniszczeniu, to człowiek tak jakby umiera. Jeśli cała pamięć zawarta na twardym dysku ulega nieodwracalnemu zniszczeniu, to wtedy można powiedzieć o śmierci człowieka. Mimo, iż jego powłoka nadal żyje (chodzi, czuje, mówi, myśli), to ten stary człowiek, którego znaliśmy już dawno "odszedł" z tego padołu łez. To co przed nami stoi, to po prostu nowy człowiek, który dopiero zacznie uczyć się rzeczywistości (co prawda ma łatwiej na starcie, ponieważ pamięć podręczna zazwyczaj nie ulega takiemu nieodwracalnemu zniszczeniu), a my w swym egoizmie będziemy próbowali za wszelką cenę przywrócić tamtego człowieka, nie dając sobie do zrozumienia, że on już odszedł i nie wróci.
Śmierć wspomnień, to śmierć człowieka. Jeśli one umrą, to jego też już nie ma. Właśnie dlatego, nawet tego nie zauważając, my także umieramy. Powiedzmy ostra impreza, gdzie alko łoimy jak zawodowi menele, a dnia następnego nie mamy pojęcia, cośmy robili, dopóki ktoś nam nie opowie o naszych wyczynach, bądź po prostu nie pokaże nagrania video. W tym momencie też umarliśmy. Nasza część w tamtym okresie czasu po protu zmarła. Niby działaliśmy, ale jednak nie mamy tego w pamięci. Nasza dusza po prostu ulotniła się, niczym opary alkoholu razem z naszym oddechem.
oj Szymonku, Szymonku... Tak czytam te Twoje wypociny i mnie czasem przerażasz ;)
OdpowiedzUsuńC'mon! Nickname'u Komandos, to ja bezpodstawnie nie używam. Żadnych imion. Ani tym bardziej nazwisk.
Usuń